piątek, 24 października 2014

Rozdział 2: "I don't like you"

Wszyscy wynóżyli się z kuchni i z radością poszli przywitać Justina. Poważnie, spodziewałam się kogoś starszego, a ten chłopak tu wygląda na jakieś 20 lat. Wow. Ale musze przyznać, że jest dość przystojny. Jego karmelowe włosy były postawione na żel, a brązowe oczy ślniły w słońcu. Jego uśmiech był perfekcyjnie biały. Na rękach znajdowało się pare tatuaży. Stałam sama przy wejściu do kuchni, gdzie inni się witali.
- Ty jesteś ta słynna Amy?- podszedł do mnie. Widziałam, że ma niezadowoloną mine i gdyby mógł to by mnie zabił. Trochę się przeraziłam.
- Tak- uśmiechnęłam się i wyciągnęłam rękę w jego stronę.
- Justin - chwycił ją i ścisnął.
- Amy- ponownie się uśmiechnęłam.
--------------
Reszta popołudnia minęła dobrze, ale ciągle źle się czułam w towarzystsie Justina. Co chwila zerkał na mnie wzrokiem "nie lubię cię suko". Trochę dziwne, bo chłopcy mówili, że przyjmie mnie dobrze. Nadszedł czas przygotowań na impreze. Jakoś nie miałam ochoty nadal siedzieć w towarzystwie, w którym nie jestem m ięc zrezygnxx A więcłam z zabawy mówiąc, że źle się czuje, kobiece sprawy i tak dalej. Chyba w to łykneli, bo dłużej już nie próbowali mnie namawiać. Wszyscy porozchodziliśmy się do pokoi. Ubrałam swoja piżame, w sumie nie wiem po co się tak stroiłam. Równie dobrze mogę mieć to w dupie, iść i bawić się, ale nie miałam ochoty.Gdy już się przebrałam zeszłam na dół w celu zjedzenia czegoś. Weszłam do kuchni, sięgnięłam po miske, nalałam do niej mleka i wsypałam płatków. Usiadłam na krześle jedząc swoje płatki.
- W tamtym stroju bardziej mi sie podobałaś- do kuchni wszedł Justin.
- życie- odpowiedziałam nadal jedząc płatki. Nie za bardzo zwracałam uwage na jego obecność w kuchni.
- widze że oboje nie pałamy do siebie sympatią- usiadł na  przeciwko mnie biorąc łyka piwa.
Nic się nie odzywałam. Chyba go troche tym rozłościłam, ale nie dbałam o to. Gdy skończyłam jeść, odłożyłam miske do zmywarki i juz miałam wyjść lecz zostałam zatrzymana.
- co jest?- odwróciłam się zszokowana.
- nie wchodz mi w droge, a pozwole ci żyć- jego oczy troche pociemniały. Już nie były takie brązowe.
- o co ci do cholery chodzi?- wyrwałam się z jego ucisku.
- strasznie cię nie lubie i nie podoba mi się to, że tu jesteś. Więc lepiej dla ciebie będzie jeśli nie będziesz włazić mi w drogę- mówił przez zaciśnięte zęby.
- O wiesz, dobrze sie składa bo też za bardzo też nie pałam do ciebie sympatią, wieć o to się nie martw- odwróciłam się i wyszłam z kuchni.  Usłyszałam tylko jak mówi sam do siebie "suka". Miałam to w dupie. nie będę na takiego palanta marnowała czasu. Cóż, jako że jest moim "szefem" musze znosić jego towarzystwo.Poszłam do swojrgo pokoju i rzuciłam się na łóżko. Przez chwile słyszałam rozmowy chłopaków i ich kroki, ale szybko ucichły i słyszałam tylko zamykanie drzwi. Wtuliłam się w poduszke i zasnęłam. 

**sen**
-Amy , kochanie- usłyszałam kobiecy głos, otworzyłam powieki i przetarłam oczy.
- Mama?- wstałam zszokowana. Przecież ona nie żyje.
- Jak spałaś?- zapytałam wstając z łóżka.
- co tu robisz? -rozejrzałam się po pokoju. - przecież.. Ty..ty nie- nie dokończyłam.
- śnisz skarbie- podeszła do mnie. - to tylko twój sen- uśmiechnęła się do mnie. Uwielbiałam jak się uśmiechała. Miała jeden z najpiękniejszych uśmiechów świata.
- Mamo tęsknie za tobą- spojrzałam na nią.
- och ,wiem skarbie.- przytuliła mnie.- ale ja tu jestem, jestem ciągle obok ciebie. mimo tego że nie widzisz mnie. - pocałowała mnie w czoło.
- przepraszam cię mamo, ja nie chciałam, chciałam żyć normalnie- łzy spływały po moich policzkach.
- kochanie, każdy w swoim życiu podejmuje pochopnie decyzje i musi z tym żyć- usiadla na łóżku a ja obok niej.
- Ale gdybyście ... - nie mogło przejść mi to przez gardło.
- skąd taki pomysł? A może było by jeszcze gorzej?- oplotła ręką moje plecy- nie możesz zmienić swojego przeznaczenia. Musisz pogodzić się z tym wszystkim i próbować żyć jak najlepiej. Jesteś silna, dasz sobie ze wsztystkim rade. - zaśmiała się delikatnie. Zawsze była optymistką, nigdy nie dopuszczała do siebie złych myśli.
- pamiętah, że cokolwiek by się stało jesteśmy razem z tatą obok ciebie - a właśnie, gdzie tata? 
- Czy kiedykolwiek mi wybaczycie?- zapytałam.
- już to zrobiliśmy, - usłyszałam głos taty.- widocznie tak musiało być- podszedł do mnie i pocałował mnie w czoło.
- witaj kochanie- uśmiechęłam się.
- Kocham was- powiedziałam przez łzy.
- My ciebie też- widziałam że znikają. Nie chciałam tego, nie chciałam żeby odchodzili. Nie chciałam się budzić. 
- mamo ?! Tato?!- znikneli.
**koniec snu**

Obudziłam się cała spocona. Przetarłam oczy i zapaliłam lampke. Pierwszy raz odkąd tu jestem śniła mi się mama. Brakuje mi jej, cholernie. Poszłam do łazienki, przemyłam twarz i zeszłam na dół w celu napicia sie czegoś. Nie wiem dlaczego, ale cała się trzęsłam. Zupełnienie wiem co mam myśleć. Może ten ten był oznaką czegoś złego, a może to po prostu zwykły sen. Zapaliłam światło w kuchni i nalałam sobie szklanke wody. Wypiłam ją duszkiem i poszłam do salonu.  Połozyłam się na kanapie i właczyłam telewior. Oglądałam serial o jakiś rozterkach miłosnych. Uwierzcie mi lub nie,ale nie należe do takich dziewczyn, które uwielbiają oglądać filmy romantyczne. Ten serial był mega nudny. Maria nie chciała poślubuć Emanuela, bo kochała Paula, bla bla bla. Nie wiem nawet kiedy, zasnełam.

_____________

Cześć wam:) Dodaje kolejny rozdział, wiem ze troche bez sensu i krótki, ale uwierzcie nadrobie to w następnych rozdziałach xx A więc, do następnego ❤

CZYTASZ = KOMENTUJESZ

2 komentarze:

  1. Bardzo fajny :) Niestety dużo błędów ;c takich jak np . Może ten ten był oznaką czegoś złego ... <3 Ale tak to ogl sam w sobie super ciekawy :) Czekam na kolejny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  2. Super! Popracuj jeszcze nad budową zdań i będzie perfekcyjnie :) Czekam na nn! :*

    OdpowiedzUsuń